O miłości... czy o szczęściu.

Niedawno usłyszałam od bardzo mądrej kobiety, że mój problem to nie problem. Problemem jest to jak ja patrze na tą sytuacje. I miała racje. Problemem jest to, że ciągle o tym myśle i mówie, że nie umiem się odciaż od myśli o nim i przeglądania starych zdjęć. To tak jakby na własne życzenie pogarszam swój stan i niby wiem co mam zrobić, to jednak nie potrafię.

Cieżko mi jest przekreślić te lata, ale staram sie każdego dnia. Uważam że i tak jestem mega silną kobietą. Codziennie wstaje z łóżka, robię swoje, mam jakiś cel, nowy cel, bo stare plany poszły do kosza, i z nadzieją patrzę do przodu, że jeszcze kiedyś będzie dobrze. Chyba nie jestem aż tak złym człowiekiem, żeby nie być znowu, a może w końcu szczęśliwą? I nie chodzi tu o tą drugą połówkę, bo jak się ostatnio okazuje to często więcej z tym problemu niż samego pożytku, ale nauczyć się cieszyć z małych rzeczy i przestać narzekać, oj tego zdecydowanie musze się oduczyć! 

P.S. dzisiaj siedemnasty... ciekawe co akurat robisz? 



Zara Larsson - She's Not Me

Komentarze